No i stało się-piszę.Natłok przemysleń,połączony z przychylnymi komentarzami pod ostatnim wpisem,zrobił swoje.
Zgodnie z tytułem,dziś poteoretyzujemy.Zastanawiałam się ostatnio,czy aby koncepcja Darwina o rzekomym pochodzeniu człowieka od istot człekokształtnych,zwanych gatunkowo 'małpami',nie wymaga przekonstuowania a dokładnie odwrócenia.Śmiem twierdzić,że zmierzamy nieuchronnie w odwrotnym kierunku-od człowieka do małpy.
Nieobcy jest chyba nikomu,współczesny nam,upadek sfery kulturalnej,czy obyczajowej połączony ze zbyt dosłownie pojętą 'wolnością' wszystkich i wszystkiego.Globalne zezwierzęcenie istoty ludzkiej dostrzegam w zalewajacych mnie zewsząd reklamach środków na erekcję,czy też wypróżnianie oraz wirujących pośladkach lub/i biustach w przebojach muzyki 'rozrywkowej' dla szerokiej publiczności (w tym miejscu słowo 'publiczność' z trudem przeszło mi przez klawiaturę).Kiedyś tematem kopulacji oraz defekacji zajmowały się filmy i programy przyrodnicze traktujące o przedstawicielach świata zwierząt.Teraz,cóż...Przykłady i sfery dotkniete upadkiem moznaby mnożyć.Czuję się jak dinozaur vel słoń w składzie porcelany.Mając 40tkę na karku,no dobrze- 'za progiem',próbuję odnaleźć sens we współczesnym świecie.Właściwie sama ze sobą,własnymi poglądami i czasem staroświeckim językiem komunikacji (nie ryczę i nie używam skrótów) czuję się dobrze,gorzej jeśli muszę funkcjonować poza sobą,a muszę...
Podstawy teorii Darwina nie są NIESTETY pozbawione słuszności.Liczę na to,że zadziała ona jak cykl i że od małpy znów dojdziemy kiedyś do człowieka.Takiego 'człowieka renesansu'...Oby jak najszybciej!!!
P.S.Wszystkim czytającym oraz (ewentualnie) komentującym niniejszym oświadczam,że nie czuję się istotą 'lepszą' acz tylko 'inną'.Różnica znaczenia obu wyrazów jest wymowna.
Przepraszam.
Przepraszam Wszystkich,którzy tu zagladają.Za co?Za brak aktywności blogowej...
Dziekuję.
Dziękuje wszystkim,którzy tu zagladają.Za co?Za ciepłe komentarze i obecność,tak na przekór mojemu internetowemu 'niebytowi'.
Informuję.
Informuję wszystkich,którzy tu zaglądają.O czym?O życiu w biegu,acz szczęśliwym i poukładanym.O radości (której nie da się zmierzyc żadną dostępną miarą)z posiadania kochanego,madrego i wręcz wspaniałego dziecka.O zmartwieniach,złości na 'państwowe' absurdy rodem z kosmosu.O strachu o byt,pracę i przyszłość...O tym,że marzę o wiośnie,takiej prawdziwej- z szalejacym słońcem,ciepłym wiatrem we włosach,zieleni bijącej 'po oczach',śpiewem ptaków...Niech już przyjdzie!!!
Pozdrawiam Was!!!Trzymajcie kciuki,tak 'całościowo' ;)))
Postanowiłam napisać.Na jed(y)nym portalu społecznościowym,którego użytkownikiem jestem odnalazła mnie dawna blogowa znajoma.Radość to dla mnie wielka,gdyż mało dziś wokół ludzi z tak pozytywną energią.Przypomniałam sobie o tym internetowym zakątku i stąd ten wpis.
Od razu spieszę donieść,iż czasu brak mi permanetnie.Jest to stan beznadziejny i nieuleczalny,niestety,dlatego od razu przechodzę do konkretów.
Zuza w szkole radzi sobie bardzo dobrze.Jestem z niej dumna jako mama!Poza tym sama mam wiele radości z faktu uczęszczania mojego dziecka do szkoły muzycznej.Pana Profesora Zuzi od fletu wręcz uwielbiam!!!Takich ludzi już nie ma...Dosłownie odliczam dni do następnej lekcji i chłonę aurę tych spotkań!!!Zawsze marzyłam,żeby miec dziadka,bo moi obaj zmarli zanim jeszcze przyszłam na świat,i dla mnie Pan Profesor jest takim idealnym zastępstwem...Oczywiście tylko w mojej własnej ocenie,nie mam śmiałości mu o tym powiedzieć...Największą czułość wzbudza we mnie fakt,że Zuzia kocha Go właśnie tak jak własnego dziadka...Mają ze sobą taki wyjatkowo ciepły kontakt...Wszystkie ćwiczenia i niespodzianki gra dla Niego i tak się razem cieszą każdym kolejnym osiągnięciem.
Tym właśnie żyję:spotkaniami z Profesorem i tym 'innym' (muzycznym) światem;szkołą i jej wyzwaniami oraz pracą...Tu mam aż nadmiar obowiazków,ale jakoś nadążam...Wierzę,że i u Was wszystko gra ;)))
Do następnego (nie wiem kiedy) razu!!!
Podjęlismy decyzję o szkole dla Zuzi.Właściwie życie i los zdecydowały,a może i ten Ktoś na Górze?Analizując wszystko na zimno,odnoszę nieodparte wrażenie,że tak właśnie
było.W skrócie,bo nie chcę zabierać cennego czasu-Zuzia będzie się uczyć w Szkole Muzycznej!!!Szkoła,którą pierwotnie wybraliśmy jest na liście do likwidacji,a do jej rejonowej,dużej,osiedlowej z kiepskimi notowaniami,nie chcieliśmy jej posyłać.Zaraz będą tam przerzucone dzieci z tej małej i będzie dwuzmianówka na bank,niestety.Walczyliśmy jak lwy,ale chyba biorą nas na przetrzymanie...Pomyśleliśmy z mężem,że trzeba się jakoś zabezpieczyć i...w momencie kiedy to do nas dotarło-ostatni piątek,okazało się,że następnego dnia jest egzamin kompetencyjny do Szkoły Muzycznej.Znamy nasze dziecko i wiemy,że ona jest duszą artystyczną i postanowiliśmy iść na tzw. 'rybkę' i zobaczyć co się będzie działo.Nasze dziecko,ku ogromnemu naszemu zaskoczeniu,zrobiło na egzaminie bardzo dobre wrażenie,zdobyło prawie maksymalną liczbę punktów i pan oznajmił nam,że jest świetnie i powiedział,że Zuzia upiera się przy flecie poprzecznym (??? tu pełne moje zaskoczenie,bo skąd???),a tam jest mało miejsc,a ona jest wszechstronna i kazał wybrać może inny instrument.Ja oświadczyłam,że nie wiemy jaki instrument wybrać,że właściwie przyszliśmy tylko sprawdzić i wczoraj się zdecydowaliśmy tu przyjść.Na co panu fizycznie opadła szczęka i powiedział,że się zgadza na ten flet i w ogóle to nie ma dyskusji i już.Okazało się potem,że to był pan profesor od fletów właśnie.No i Szkoła Muzyczna stała się faktem,bo jak odmówić dziecku,losowi,czy nawet Bogu samemu?Sami powiedzcie... No i tyle rewolucji u mnie.Pochwaliłam się,acz nie jestem samochwałą...Dumna z córki,dochodzę cały czas do siebie po tym wszystkim i kombinuję skąd wytrzasnąć pieniądze na flet (2.500zł!!!)???Następny kłopot...Ale damy radę!!!
Życzę Wam spokojnych i cudownych Świąt Wielkanocnych.Odpocznijcie,nabierzcie dystansu i siły.Jeszcze raz wszystkiego co najlepsze,nie tylko na Święta!
Piszę oczywiście w biegu.Co robić?W sumie nie wiem,czy jeszcze ktokolwiek tu zagląda...Jak trudno podjąć decyzję,zwłaszcza w imieniu drugiej osoby.Osoby,którą kocha się nad życie i której życie jest tu stawką w grze.Musimy podjąć decyzję dotyczącą szkoły,do której pójdzie Zuzia.Wybraliśmy wstępnie dla niej szkołę niedaleko nas,małą,kameralną..Chcą ją zlikwidować.Zamknąć od września.Nadal nie wiemy,czy uda się ją zachować.Z kolei jutro jest ostatni termin przesłuchań do Szkoły Muzycznej...Wiem,że Zuza się nadaje,jest wraźliwa artystycznie,nawet bardzo wraźliwa na sztukę.Ale czy to dobry wybór?Nie wiem co robić...Pojedziemy na przesłuchanie,ale jaką podjąć finalnie decyzję???
Kochani!Żyję,pracuje i zupełnie nie mam na nic czasu.Na pisanie i uaktualnianie również.Obecnie walczymy o szkołę,którą władze chcą likwidować na naszym osiedlu,a do której chcę posłać moją córkę.Nie wyobrażam sobie innej szkoły!!!Płacę podatki,edukuję cudze dzieci a swojego nie mogę posłać do wybranej przez siebie szkoły???O czym tu pisać...Ręce opadają.
Zupełnie nie mam weny twórczej by opisywać vel zapisywać tu własne zmagania z życiem...Za dużo myśli,za dużo tych zmagań,za dużo obowiązków.Ot,życie w swej czystej formie.
Punktowo:
1.Ostatni tydzień spędziliśmy rodzinnie.W łóżku z grypą.
2.W pracy dużo obowiązków,choć aktualnie z przedszkola korzysta mało dzieci (wirusy w pakiecie z feriami).
3.Bakcyle są na tyle mocne,że zdziesiątkowały kadrę i pracuję w tym tygodniu z najmłodszymi dziećmi i jednym z własnej grupy (u mnie rekord frekwencyjny-szt.1)
4.Z cyklu "wydarzenia historyczne": Sylwestra spędziliśmy przemiło u dawnych sąsiadów w ich aktualnym domu.Niestety nie obyło się bez (na szczęście chwilowych) gorzkich myśli,że moje dziecko nie ma własnego pokoju...
5.Odszedł Krzysztof Kolberger.Człowiek WIELKI.Przyjęłam to z bólem serca.Przeprowadzałam z nim wywiad jako młoda osóbka-przytrzymywał mi kabelek od mikrofonu,bym mogła zarejestrować dźwięk i wyemitować wywiad w radiu,w audycji dla młodzieży.Któż inny z tzw.'nazwiskiem' by to uczynił???Pewna aktorka,niejaka Adrianna B.,potraktowała mnie swego czasu dosłownie jak psa (nie uwłaczając zwierzętom!!!),a gdzież ją równać ze Ś.P. Panem Kolbergerem!
6.Rok temu odszedł nasz Duduś.To już rok???Mój Boże!!!
7.Cóż jeszcze???Życie płynie...
WESOŁYCH ŚWIĄT!!!
NIECH WAM SIĘ WSZYSTKO SPEŁNIA...
http://www.youtube.com/watch?v=ShN8UIk5-mw
Ależ ten czas leci!!!Nie było mnie tu prawie dwa miesiące???Nie zauważyłam...
W pracy i w domu tyle się dzieje...Sama nie wiem jak to wszystko ogarniam.Ogarniam,cóż innego pozostaje.
Nie wiem co mogę odnotować w wirtualnej przestrzeni,co by było godne odnotowania i lektury.Punktując,będzie to chyba mniej więcej taka lista:
1.Staram się panować nad wszystkimi obowiązkami w pracy (nie zawsze to się udaje).
2.W listopadzie przeszłam pozytywnie zajęcia hospitowane przez Dyrekcję.
3.W listopadzie udało mi się zorganizować Bal Pluszowego Misia i akcję zbiórki misiów na cel charytatywny (misie zawioze wraz z fundacją "Krwinka" do jednego z łódzkich szpitali dla dzieci)
4.Aktualnie szykujemy atrakcje na kiermasz świateczny i szyjemy stroje na Uroczystość Gwiazdkową.
5.Jako jedyna w pracy nie otrzymałam bonów na Święta (jakieś tam przepisy).
6.Zuzia przez tydzień chorowała i dziś poszła do przedszkola.
7.Od soboty walcze z katarem,jest ok.
8.Z powodu braku pracy przez półtora miesiąca nie mogę wyjść z finansowego dołka (nie wiem kiedy wyjdę)
9.Napisałam piosenkę.O życiu.Podobno jest niezła,może komuś sprezentuję??? (wiem komu bym mogła,ale nie mam śmiałości...)
10.Życzę Wam miłych Mikołajek!!!
Dziekuję.To miłe uczucie dowiedzieć się,że komuś nieznajomemu moje problemy zaprzątają głowę...Nic,że przez jakąś minutę.Zaprzątają.
Walka o przywrócenie mnie do pracy trwa.Podobno wszystko jest na dobrej drodze.Siedzę w domu,sprzątam,gotuję i ... czekam na telefon.
Od jutra jestem bez pracy...Batalia o przywrócenie mnie trwa do piatku,co potem...??? Muszę żyć.Mam córkę,zobowiązania...
Polska jest krajem absurdu,nie mających się nijak do życia przepisów,gigantycznej głupoty urzędniczej,niechęci,nieżyczliwości i układów...
Płaczę nad tą niesprawiedliwością i zazdroszcze emerytom.Mają bliżej do nieba,święty spokój i oczywiście również problemy...Ale kto ich nie ma???
Boże,jak ciężko było mi dziś wyjść z pracy...
To były wakacje mojego życia (jak narazie,planuję jeszcze pożyć)!!!Przez 10 dni zapomniałam o kłopotach,odżyłam psychicznie i fizycznie w stopniu NIEWYOBRAŻALNYM.Niestety trzeba było wrócić i ...I co? Uciekam na trzy dni do Ciechocinka,po spokój.A dziś ostatecznie (daj Boże!!!) wyjaśni się sprawa pracy,dowiem się czego ode mnie jeszcze władze oświatowe chcą...Napiszę po powrocie.Pozdrawiam ciepło Wszystkich Czytających.Trzymajcie się,częściowo w moim imieniu (niestety mam z tym kłopoty...).

Licznik odwiedzin: 107 516 (wersja testowa)
| « maj » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | |
| 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | |||
Bardzo szczęśliwa mama i żona.Fanka serialu "Daleko od szosy" oraz Programu II Polskiego Radia..Molik książkowy,'smakosz' wrażeń estetycznych,łaknący poczucia piękna,sprawiedliwości i prawdy.'Kobieta-dziecko',zagubiona w czaso-przestrzeni i meandrach współczesności.
Pamiętnik trzydziestolatki zmagającej się z rzeczywistością w Polsce,we własnym mieście i we własnym domu...
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: